Gazetka szkolna - Tytuł

13 lat minęło...
... a 28. marca się zaczęło. Konkretnie trzy miesiące wcześniej, czyli w styczniu, kiedy to pierwszy naczelny Waszej ulubionej gazety zaczął kompletować zespół redakcyjny...
W 1992 roku powstała pierwsza klasa o profilu dziennikarskim. Jej program został opracowany przez dyr. Rafała Janusa, wówczas nauczyciela języka polskiego. Program ten dotyczył głownie zajęć warsztatowych, których owocem tudzież uwieńczeniem miało być stworzenie gazetki szkolnej.
Przez prawie półtora roku klasa żyła sobie spokojnie, doskonaląc swój warsztat dziennikarski pod czujnym okiem polonisty. W styczniu 1994 roku znalazł się wreszcie śmiałek – Paweł Stańczyk zajął się kompletowaniem zespołu mogącego stać się zespołem redakcyjnym nowej gazety.
Początki nie były łatwe, trzeba było stworzyć wszystko od podstaw. Także tytuł. Do pierwszego numeru artykuł wstępny pisała Justyna Wesołowska. Nie znała jeszcze nazwy gazety i wszędzie tam, gdzie miała się ona pojawić, umieszczała po prostu słowo „tytuł”. Powstał wówczas pomysł, aby uczynić z tego oficjalną nazwę gazety. Zgłoszono jednak jeszcze trzy inne propozycje: „Bingo”, „Misz-Masz”, a także „Groch z kapustą”. Wygrał „Tytuł”, co jest raczej logiczne, gdy się spojrzy na okładkę.
Nie tylko z nazwą był problem. Z całego 20 – osobowego zespołu zaledwie jedna osoba miała w domu komputer, a Word dopiero znajdował zwolenników, więc teksty spisywane były w szkolnej pracowni komputerowej w szeroko rozpowszechnionym wówczas edytorze tekstu „TAB”. Natomiast gazetę składano na komputerach redakcji „Głosu Pomorza”, z których można było korzystać dopiero późnym wieczorem. Początkowo „TYTUŁ” nie był także drukowany, lecz kserowany w zaprzyjaźnionej firmie.
Problemów było mnóstwo, ale ostatecznie, ku radości wszystkich 28. marca 1994 roku ukazał się pierwszy numer gazety. Zawierał wówczas tylko 8 stron. Przez kolejne trzy lata „TYTUŁ” wydawany był regularnie raz na miesiąc. Potem się to zmieniło.
Gazeta wychodziła coraz rzadziej. Jej opiekunem przestał być dyr. Janus. Kolejne zespoły okazywały się być słabsze, nie potrafiły podołać zadaniom, jakie wyznaczyła sobie redakcja Pawła Stańczyka. Zdarzało się nawet, że „TYTUŁ” ukazywał się dwa razy w ciągu roku. Gazeta słabła i słabła...
...Aż w gronie pedagogicznym pojawiła się prof. Joanna Brożyna. Świeży umysł, prosto po studiach, specjalizowała się w sprawach mediów, więc zaproponowano jej przejęcie pieczy nad kulejącą gazetą. Zgodziła się i od tego czasu niektórzy mówią o odrodzeniu się „TYTUŁU”. Niestety ponownie wszystko trzeba było zacząć od nowa. Zajęła się tym ówczesna klasa II d, a redaktorką naczelną została Marta Gryczka.
Postanowiono stworzyć stałe rubryki, zdecydowano się na sprawy kulturalne, sportowe, polityczne, a także stronę językową. Nie zrezygnowano jednak z czegoś, co towarzyszyło gazecie od samego początku – był to Błazen Stańczyk. Nazwa słusznie kojarzy się z nazwiskiem pierwszego naczelnego. Przez dwa lata na różnych kartkach zapisywał on śmieszne powiedzenia nauczycieli, potem wykorzystano to przy tworzeniu gazety.
Praca nowego – starego „TYTUŁU”, jak to bywa na początku, nie była łatwa. Teksty składano w Wordzie(!). Na szczęście redakcji udało się dotrzeć do byłej naczelnej – Agaty Filipowskiej, która pokazała program do składania gazety, zajął się tym Marcel Jankowski. Noce przed wydaniem gazety były bardzo pracochłonne. Często zdarzało się bowiem, że rożne osoby obiecywały zająć swoimi artykułami całe strony, jednak słowa nie dotrzymywały i oddawały znacznie krótsze teksty. Marta i Marcel na ostatnią chwilę wymyślali i pisali je, byle tylko zapełnić to, co puste.
Historii ciąg dalszy... Na 10. urodziny „TYTUŁU” wręczono tzw. „Tytułki”. Może nie jest to wydarzenie pierwszej wagi, ale ze względu na swoją formę zasługuje na uwagę. Najlepszym tudzież najbardziej udzielającym się w gazecie redaktorom wręczono statuetki będące uwieńczeniem trudów i znojów ich ciężkiej pracy. A jak wyglądały same statuetki? Ciekawie. Z drutu aluminiowego uformowano coś na kształt kwiatka, a w środek włożono żarówkę. Oscary to nie były, ale liczą się przecież intencje.
Rok później, czyli na 11. Urodziny, „TYTUŁ” połączył się z „Bronxem” (gazetką z Bronka). Odtąd rubryki stałe, tj. polityka, kultura, międzynarodówka itp., miały być pisane przez uczniów obu szkól, natomiast wydarzenia szkolne już osobno. Obie gazety miały się nazywać „międzyszkolne”, a okładki wyglądać tak samo. Później do redakcji dołączyło kilka innych szkół średnich. Teoretycznie owo połączenie trwa nadal (wystarczy spojrzeć na okładkę i dojrzeć napis: „młodzieżowa gazeta międzyszkolna”), w praktyce jest jednak inaczej, wszystkie teksty są już pisane osobno.
Tak oto przedstawia się momentami burzliwa historia „TYTUŁU”. Były wzloty, były upadki, ale najważniejsze, że gazeta istnieje już 13 lat. Pechowa liczba. Ale my mamy szczęście, że jesteśmy. I będziemy.






